W Polsce jest ok. 70 tys. bezdomnych psów i 16 tys. bezdomnych kotów.Najkrócej ujęte przyczyny tej ogromnej liczby to: - bezmyślność, bezduszność i okrucieństwo ludzi, nadal traktujących zwierzęta jak rzeczy, - brak rzetelnej i humanitarnej polityki gmin, odpowiedzialnych za opiekę nad bezdomnymi zwierzętami.
Łatwiej chyba wymienić co jest. A więc na pewno jest niezmienne i niezachwiane przekonanie urzędnicze, że problem bezdomności zwierząt: - albo w ogóle na terenie danej gminy nie istnieje,- albo istnieje, ale rozwiąże się sam (tzn. taki pies przecież zawsze może zginąć pod kołami samochodu, paść od chorób, albo zostać przygarnięty przez jakiegoś co wrażliwszego mieszkańca gminy, a w ostateczności ma 4 łapy i najpewniej sam się przemieści poza nasze granice i zaoszczędzi nam kłopotu). Co innego, jeśli taki pies ugryzie człowieka (najlepiej dziecko wracające ze szkoły, bo to bardziej medialne). Wtedy jest larum i pospolite ruszenie, drapieżca zostaje natychmiast odłowiony, poddany kwarantannie, a potem najczęściej uśpiony (bo agresywny i nieprzewidywalny), a najmniej kłopotliwie jest od razu poprosić o pomoc zaprzyjaźnionego myśliwego, który bestię zastrzeli. Oczywiście jedną sesję rady gminy należy obowiązkowo poświęcić na omówienie problemu zagrożeń stwarzanych przez bezdomne, zdziczałe psy, a następnie urządzić pokazowe odłowienie kilku biegających po ulicy burków, aby za kilka złotych oddać je w ręce lokalnego hycla (a są to ręce pewne i sprawdzone, bowiem rzadko się zdarza, aby jakiś pies umknął z nich żywy). I na tym koniec energicznych działań zapracowanych samorządowców. Przez kilka miesięcy jest błogi spokój..., aż do następnego pogryzienia. W jaki sposób zmienić urzędniczą mentalność? Empatii i szacunku do zwierząt nie nauczymy w ciągu kilku lat. Możemy jednak chociaż wymóc stosowanie się do obowiązującego prawa i rzetelne wypełnianie swoich obowiązków wynikających z ustaw. Zapewnienie należytej opieki bezdomnym zwierzętom nie powinno wynikać z dobrej woli lub wrażliwości tego czy innego urzędnika, to powinien być oblig, kontrolowany społecznie. Ale często przeciętny zjadacz chleba, do którego np. przybłąkało się bezdomne zwierzę, sam nie za bardzo wie, co z tym fantem zrobić, nie zna przepisów, ani faktycznych rozwiązań stosowanych na terenie swojej gminy. Dlatego właśnie postanowiliśmy wiedzę na ten temat zbierać i upubliczniać. W lipcu 2008 roku rozesłaliśmy do wszystkich gmin województwa świętokrzyskiego pismo z zapytaniami dotyczącymi ich polityki wobec zwierząt (czytaj). Ogromnym nakładem czasu, pracy i zachodu stworzyliśmy zbiór przekazanych nam informacji na ten temat. Tutaj go udostępniamy, z poniższymi zastrzeżeniami: - z konieczności ograniczamy się jedynie do woj. świętokrzyskiego (13 powiatów, 102 gminy), Tak więc, zachęcamy do lektury. Tutaj znajdziesz wiedzę o tym, co Twoja gmina robi / czego nie robi dla zwierząt. Jeśli odwiedziłeś naszą stronę, to znaczy, że ich los nie jest Ci całkowicie obojętny. Zrób zatem użytek z zamieszczonych tu informacji.
Presja na władze może przynieść zmianę na lepsze tragicznej sytuacji bezdomnych zwierząt i zwierząt w ogóle oraz pomoże zmieniać społeczne nastawienie względem nich.
Ważne i cenne: przeczytaj. |
|
|
