Obóz koncentracyjny dla psów w Wojtyszkach

Dokumenty, cyfry, statystyki, zestawienia:

dane zebrane przez Biuro Ochrony Zwierząt przy Fundacji dla Zwierząt ARGOS: klik1, klik2

 

Doniesienia medialne:

Sieradzka Telewizja Regionalna: klik

Polityka: klik

obóz koncentracyjny od środka, udokumentowany brak bud: klik

 

Zezwolenie wydane przez Wójta Brąszewic:

decyzja Wójta Brąszewic: klik

wniosek do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o unieważnienie decyzji: klik

odpowiedź gminy: klik

decyzja SKO w Sieradzu unieważniająca decyzję Wójta: klik (w świetle decyzji SKO schronisko w Wojtyszkach jest aktualnie nielegalne, a wszystkie gminy kierujące tam swoje psy działają bezprawnie)

O schronisku na zebraniu wiejskim -  klik1 (materiał Sieradzkiej Telewizji Regionalnej z 18.01.2012 r.), klik2

 

Pozew o unieważnienie umowy:

7 września 2011 r. nasze Stowarzyszenie skierowało do Sądu Okręgowego w Sieradzu pozew przeciwko Miastu Sieradz i Longinowi Siemińskiemu, właścicielowi schroniska w Wojtyszkach, o uznanie za nieważną, ewentualnie za bezskuteczną, umowy zawartej między oboma podmiotami w marcu 2011 r., stanowiącej o dożywotnim przejęciu przez Siemińskiego 200 bezdomnych sieradzkich psów na własność.

treść pozwu: klik

odpowiedzi na pozew: klik1, klik2

 

Manifestacja w sprawie Wojtyszek:

9 listopada 2011 r. w Sieradzu odbyła się manifestacja w sprawie "schroniska" w Wojtyszkach, podczas której przedstawiciele 5 organizacji społecznych (Stowarzyszenie Obrona Zwierząt, Świętokrzyskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami "Zwierzak", Stowarzyszenie na Rzecz Bezdomnych Zwierząt Schronisko, Fundacja "Pro Animals - Na Pomoc Zwierzętom", Fundacja Medor) złożyli  Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii w Sieradzu wniosek o zamknięcie schroniska w Wojtyszkach na przyjęcia nowych zwierząt do czasu usunięcia uchybień.
 
 
 

Nadzór Inspekcji Weterynaryjnej:

wniosek 5 organizacji społecznych o zamknięcie schroniska w Wojtyszkach

postanowienia PLW w Sieradzu: klik1, klik2

 

Petycja w sprawie Wojtyszek:

Apelujemy o oddanie głosu pod petycją do Głównego Lekarza Weterynarii: klik

Reakcja Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Łodzi na petycję: klik

 

Zakład na ul. Kosodrzewiny w Łodzi:

wniosek do PLW w Łodzi o zamknięcie zakładu: klik

pismo do Urzędu Miasta Łódź: klik, odpowiedź klik

 

Postępowanie karne:

doniesienie do prokuratury: klik załączniki: klik1, klik2, klik3, klik4

zażalenie na bezczynność prokuratury: klik

postanowienie o wszczęciu dochodzenia: klik (z dnia 02.01, nadane 20.01, doręczone 25.01)

 

Utylizacja zwierząt:

W 2010 roku zakłady Siemińskich odstawiły 9,5 tony psiej padliny.

Z raportu PIW Sieradz ze schroniska w Wojtyszkach za okres od dnia rejestracji zakładu 07.09.2010 r. do końca roku, wynika, że stan początkowy wynosił 2.238 psów, przez niemal 3 miesiące do końca 2010 r. przyjęto 280 psów, wydano 19, uśmiercono 24, padło 103. Przeliczając to na skalę roku, było by to ok. 890 przyjętych psów i ok. 400 uśmierconych/padłych rocznie. Takie oszacowanie jest zgodne z informacjami z gmin, o wysłaniu do L. Siemińskiego co najmniej 730 psów w 2010 roku i wysyłaniu 750-1.057 psów rocznie w latach 2005-2009.

Z drugiej strony, szczegółowe dane z zakładu utylizacji pozwalają precyzyjnie podsumować uśmiercone/padłe psy w okresie pierwszego roku zarejestrowanej działalności, tj. od 07.09.2010 r. do 07.09.2011 r..

9 IX 2010 - 9 IX 2011 zakład
w Łodzi
zakład
w Wojtyszkach
firma
razem
padlina psów [ kg / szt ] 3.710 / 2525.805 / 3969.515 / 648

  • Z porównania tego wynika, iż w firmie L. Siemińskiego traci życie ok. 73% psów w stosunku do przyjmowanych (średnia krajowa wynosi ok. 25%).
  • Z ewidencji raportowanej przez Inspekcję Weterynaryjną wnioskować można, że odsetek ten wynosi tylko 45% (127/280). Jednak Inspekcja nie zarejestrowała i nie podaje danych z zakładu w Łodzi, twierdząc, że jest to tylko 'miejsce czasowego przetrzymywania zwierząt", gdzie odbywają kwarantannę, są czipowane, sterylizowane i poddawane profilaktyce przed umieszczeniem w Wojtyszkach. Dane z utylizacji przeczą tym ustaleniom Inspekcji, skoro przez rok zakład na ul. Kosodrzewiny wyprodukował 3,7 tony psiej padliny.
  • Oceniając śmiertelność trzeba brać pod uwagę, że zakład w Wojtyszkach różni się od typowych schronisk w Polsce wielkością i brakiem adopcji. Przeciętne schronisko obraca stanem zwierząt 3,5 raza w ciągu roku (tzn. jedno miejsce zajmuje kolejno tyle psów). U Siemińskiego ten wskaźnik wynosi 0,4 (tzn. statystyczny pies zajmuje jedno miejsce przez 2,5 roku). W warunkach pełnego zagęszczenia w Wojtyszkach, wskaźnik śmiertelności będzie bliski 100%, bo przy znikomej adopcji miejsca zwalniają się zasadniczo jedynie w wyniku śmierci zwierzęcia.
  • Wedle innego sposobu mierzenia śmiertelności, przyjętego przez Głównego Lekarza Weterynarii, gdzie odniesieniem nie są zwierzęta przyjęte, lecz stan + przyjęte, wskaźnik śmiertelności u Siemińskiego jest niezły, bo za pierwszy rok działalności wynosi ok. 10% (bez zakładu w Łodzi), wobec ok. 18% średnio dla typowych schronisk. Ten sposób liczenia odsetka "upadków" pochodzi stąd, że Inspekcja stosuje go do stad zwierząt gospodarskich. Jednak przenoszenie tej arytmetyki na schroniska jest niewłaściwe i nielogiczne, bo zupełnie inny jest cel i ekonomia ich działania.
  • Rzecz w tym, że cel działania zakładów Siemińskiego jest właśnie podobny do chowu zwierząt gospodarskich i w tym sensie nie są to w ogóle schroniska. Pomysł na łatwe zarabianie  pieniędzy polega na tym, że chów bezdomnych psów jest bardziej korzystny niż np. trzody chlewnej, bo nie ponosi się nakładów na przyrost masy mięsa na sprzedaż, jako że każdy pies zarabia 5 zł dziennie przez sam fakt, że w ogóle jeszcze żyje. Nie ma wprawdzie unijnych dopłat do takiego gospodarstwa, ale nie ma też wymaganych norm "dobrostanu". Pomysł na taki chów opiera się całkowicie na patologii publicznych zadań wobec bezdomnych zwierząt i tylko tej patologii służy.

 

Opinia o schronisku prof. J. Monkiewicza:

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Sieradzu, do którego kierowane były pretensje o sposób nadzorowania schroniska w Wojtyszkach, zasłonił się m. in. "Opinią o schronisku w Wojtyszkach" sporządzoną w dniu 04.11.2011 r. przez prof. Jerzego Monkiewicza z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Obszerna opinia prof. dr Monkiewicza o schronisku w Wojtyszkach w dużej części poświęcona jest wyrażaniu poglądów o znacznym stopniu ogólności, nie związanych wprost z obserwacjami poczynionymi w schronisku w Wojtyszkach. Z drugiej strony, w tonie relacji z wizytacji podawane są informacje wątpliwe, którym można zaprzeczyć na podstawie innych źródeł.

Profesor twierdzi na przykład, że zakład w Wojtyszkach położony jest "w znacznym oddaleniu od zabudowań ludzkich". Choć okoliczność ta nie ma zasadniczego znaczenia, to jednak relacja naoczna powinna odnotować, że nie dotyczy to jednego sąsiada (schronisko oddalone jest 29 m od siedziby ludzkiej). Może to jednak ważne, bo w innych znanych przypadkach jest to niejednokrotnie powodem do odmowy rejestracji schroniska przez Inspekcję Weterynaryjną.

Profesor zapewne niedokładnie przeczytał przedstawione mu dokumenty, skoro pisze o eutanazji tylko 24 osobników w 2010 r. Liczba ta, wedle raportów Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, dotyczy niecałych czterech miesięcy zarejestrowanej działalności (07.09.2010 r. - 31.12.2010 r.).

Profesor wypowiada się o kwarantannie i profilaktyce w zakładzie w Łodzi, którego nie wizytował i o którego działaniu posiada wiedzę z drugiej ręki. Jego opis roli tego zakładu nie pokrywa się z informacjami z firmy utylizacyjnej, wg której zakład na ul. Kosodrzewiny produkuje do 5 ton psiej padliny rocznie.

Co najważniejsze, szczegółowy opis warunków utrzymywania psów w Wojtyszkach pomija istotny fakt, że znakomita większość z nich, zgromadzona na dużych wybiegach, pozbawiona jest pomieszczeń. Stanowi to bezpośrednie naruszenie nie tylko branżowych wymagań weterynaryjnych, ale wprost ustawy o ochronie zwierząt, która w art. 9 ust. 1 mówi, że "kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi (...)". Nie wypełnianie tego obowiązku podlega karze grzywny lub aresztu.

Trudno godzić się na sytuację, gdy opinie, których ranga wyznaczona jest autorytetem naukowym, zaprzeczają wprost przepisom prawa. Opinie autorytetów naukowych mają z założenia niezależną podstawę, mogą zatem być też dalece krytycznymi wobec obowiązujących przepisów. Jednak zupełne zignorowanie istotnych norm prawnych w opinii o konkretnej sprawie, szkodzi zarówno autorytetowi prawa jak i nauki. Nadawanie takim opiniom para-urzędowego charakteru, prowokuje do formułowania opinii o opiniach.

W tym kontekście należy przypomnieć opinię, jaką sporządził w 2007 r. inny naukowiec z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, dr. Zdzisław Jopek, powołany na biegłego w sprawie masowego uśmiercania zwierząt w schronisku w Legnicy, jaka toczyła się przed tamtejszym sądem. W swojej opinii postawił tezę, że "jest przyjęte w praktyce weterynaryjnej, że poddaje się eutanazji zwierzęta, które nie rokują pozytywnych nadziei na dalszą egzystencję. Mam tu na myśli zarówno kwestie zdrowotne, jak i kwestie bytowe zwierząt". Tę jawnie sprzeczną z ustawą o ochronie zwierząt opinię sąd uznał za "niezwykle pomocną" w uniewinnieniu sprawców znęcania się nad zwierzętami, jako że zwożenie tysięcy bezdomnych psów z całego województwa do niewielkiego schroniska rzeczywiście "negatywnie rokowało" ich warunkom bytowym w tym schronisku.

Pozostaje wyrazić nadzieję, że jeśli w sprawie Wojtyszek dojdzie do powołania biegłego sądowego, to nie będzie to naukowiec z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Tadeusz Wypych