Projekt kastracji mobilnych sparaliżowany przez Krajową Radę Lekarsko-Weterynaryjną
Poniżej historia sterylkobusów SOZ w pigułce. Tekst jest długi, ale rzeczowy i będziemy wdzięczni za przeczytanie go do końca.
Kontekst:
Nasze stowarzyszenie jest organizacją pożytku publicznego, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. Od 2012 r. prowadzimy badanie zjawiska bezdomności zwierząt w jego wymiarze publicznym. Dedykowanym do tego narzędziem jest Monitor BOZ, w którym co roku publikujemy informację publiczną ze wszystkich gmin i wszystkich schronisk na temat zapewniania opieki bezdomnym zwierzętom. Badań w takim zakresie i na taką skalę nie prowadzi w Polsce nikt poza nami - ani inne organizacje społeczne ani organy państwowe, w tym NIK. Uzyskane wyniki wskazują, że w Polsce co roku produkowanych jest wiele tysięcy nowych bezdomnych psów. W ostatnich latach odpowiednio: 2018 - 90,5 tys., 2019 - 87,8 tys., 2020 - 70,3 tys., 2021 - 72 tys., 2022 - 70,5 tys., 2023 - 66 tys., 2024 - dane w opracowaniu.
Praca przy Monitorze uzmysłowiła nam, że tej przemożnej fali bezdomności, a co za tym idzie niepotrzebnego cierpienia i śmierci, nie zatrzymają żadne działania detaliczne (jak ratowanie pojedynczych zwierząt) lub budowa nowych schronisk czy rosnące koszty gmin. Wielkie liczby na których pracujemy, uświadomiły nam, że sens mają tylko powszechne, masowe i darmowe/tanie kastracje psów i kotów. I od tej konkluzji był już tylko krok do naszego następnego pomysłu czyli projektu kastracji mobilnych.
Polacy mają deficyty w świadomości o humanitarnym traktowaniu zwierząt. Kastracja zwierząt domowych nadal uchodzi za egzotyczną fanaberię, a ludzie zasadniczo nie widzą związku pomiędzy ubezpładnianiem zwierząt, a zmniejszaniem się ich liczby. To się na szczęście zmienia dzięki ciężkiej pracy organizacji prozwierzęcych. Niestety bardzo dotkliwe są również inne braki - strukturalne, w dostępności usług weterynaryjnych. Mówiąc najprościej: na polskiej prowincji, a więc tam gdzie problem jest największy, lekarzy weterynarii albo w ogóle nie ma, albo jest ich bardzo mało. Z kolei wielu z nich nie przeprowadza kastracji zwierząt domowych, bo albo nie czują się w tym wystarczająco wykwalifikowani, albo im się to czasowo/finansowo nie opłaca. Osobnym problemem jest wypalenie psychiczne tej grupy zawodowej, jej ucieczka do wielkich miast i horrendalnie wysokie (i cały czas rosnące) ceny zabiegów kastracji.
Projekt:
Odpowiedzią na te wyzwania miał być tzw. sterylkobus - specjalnie zaprojektowana i wyposażona przyczepa samochodowa, która stanowi swego rodzaju salę operacyjną na kółkach. A że jest mobilna, więc może dojechać i działać praktycznie wszędzie.
https://www.obrona-zwierzat.pl/kastracje/nasze-akcje-kastracji/1639-projekt-nadjezdza-sterylkobus-mobilna-sterylizacja-psow-i-kotow.html
Projekt ruszył w 2017 r. Przyczepy są bardzo dobrze wyposażone - posiadają m. in. stoły zabiegowe, lampy operacyjne bezcieniowe, wagi, lampy biobójcze, autoklawy, koncentratory tlenu, pulsoksymetry, pompy infuzyjne. Używane są nici rozpuszczalne, a pacjenci zaopatrzeni w antybiotyki i leki przeciwbólowe. Zwierzęta są wcześniej rejestrowane i kwalifikowane do zabiegów w sterylkobusie. Całość procedur medycznych, logistycznych i administracyjnych została szczegółowo obmyślana i konsultowana z lekarzami, a następnie wielokrotnie testowana. Operatorzy przyczep (organizacje ochrony zwierząt) są drobiazgowo szkoleni, z lekarzami weterynarii podpisywane są dedykowane projektowi umowy, a standard świadczonych usług oraz reżim sanitarny są takie same jak w zakładach stacjonarnych (a w porównaniu do niektórych może nawet wyższe). Akcje organizowane są we współpracy i w porozumieniu z władzami gmin, które często partycypują w kosztach zabiegów. Sterylkobusy działają przede wszystkim na niedoinwestowanych terenach wiejskich, z utrudnionym albo niemożliwym dostępem do lekarza weterynarii. Pacjentami są zwierzęta, które z różnych powodów (przede wszystkim finansowych i logistycznych) miały minimalne szanse na zabieg w stacjonarnym gabinecie weterynaryjnym. Kastracje w sterylkobusach i znakowanie zwierząt poprzez chipowanie są dla opiekunów albo darmowe albo bardzo tanie.
W ramach projektu kastracji mobilnych wykastrowano 3.249 psów i kotów. Liczba zgonów była znikoma i pomijalna, bo w sumie padło 10 zwierząt, przede wszystkim nieudomowione koty z powodu wstrząsu anafilaktycznego w reakcji na znieczulenie. Nigdy żaden opiekun nie złożył na naszych lekarzy skargi do izby lekarsko-weterynaryjnej.

Problemy:
Jesteśmy prawnikami i zanim wprowadziliśmy w życie ten projekt dokonaliśmy dogłębnej analizy obowiązujących przepisów. Pomimo to nie znaleźliśmy niczego, co wskazywałoby, że nasz pomysł jest nieetyczny, sprzeczny z prawem, czy wręcz zabroniony.
Jednak Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna* uważała inaczej i już w 2017 r. przeprowadziła pierwszą próbę zastopowania naszej działalności. Wówczas bardzo nam pomogły opinie sporządzone przez praktyków i teoretyków prawa. Projekt mógł w niezakłócony sposób (pomijając pandemię i wojnę na Ukrainie) rozwijać się dalej. Przez lata ciężkiej pracy i oszczędzania dorobiliśmy się 3 sterylkobusów (stacjonowały w woj. mazowieckim, małopolskim i warmińsko-mazurskim), podczas gdy naszym celem było 16 przyczep (po jednej na każde województwo).
Jednak w 2024 r. KRLW przypuściła drugi atak, tym razem bardziej skuteczny - opublikowano kolejne stanowisko o nielegalności sterylkobusów (poniżej), ponadto rozesłano je do gmin, a lekarze uczestniczący w projekcie zostali zastraszeni groźbami zamknięcia im gabinetów i odebrania prawa wykonywania zawodu. Aktualnie wszystkie 3 sterylkobusy są sparaliżowane z powodu braku personelu medycznego i stoją w garażach, a jeden operator przyczepy już wycofał się z projektu.
KRLW ani w 2017 r., ani aktualnie, nie pofatygowała się aby z nami porozmawiać, zapoznać się z zasadami projektu, sprawdzić warunki panujące w przyczepach. Ale nie chodzi tylko o rażącą nieznajomość stanu faktycznego. Formułowane ex cathedra stanowiska są wg nas całkowicie chybione, bo opierają się na błędnej interpretacji prawa. Ponadto, próbując utrącić ideę kastracji mobilnych zwierząt domowych, postawiono pod znakiem zapytania również legalność niektórych usług weterynaryjnych wobec zwierząt gospodarskich, kiedy to lekarz przyjeżdża do zwierzęcia, a nie zwierzę do siedziby zakładu leczniczego, czego KRLW wydaje się zupełnie nie zauważać. A co z art. 11a ust. 2 pkt 4 ustawy z dnia 21.08.1997 r. o ochronie zwierząt, który przewiduje obligatoryjną sterylizację albo kastrację zwierząt w schroniskach dla zwierząt? Nie istnieje przepis, który nakazuje aby w ramach schronisk funkcjonowały weterynaryjne zakłady lecznicze.
Tymczasem w naszych sterylkobusach:
- usługi weterynaryjne świadczone są przez lekarzy weterynarii, posiadających prawo wykonywania zawodu i zatrudnionych w działających zakładach leczniczych dla zwierząt;
- usługi weterynaryjne świadczone są w ramach działalności zakładów leczniczych dla zwierząt, w których zatrudnieni są lekarze, zarówno jeśli chodzi o obrót lekami, prowadzenie i przechowywanie dokumentacji medycznej, jak i utylizowanie odpadów medycznych i weterynaryjnych;
- spełniony jest wymóg z art. 25 ust. 2 i 3 ustawy z dnia 18.12.2003 r. o zakładach leczniczych dla zwierząt, tj. posiadacz zwierzęcia dokonuje pisemnego zgłoszenia przeprowadzenia usługi weterynaryjnej poza siedzibą zakładu leczniczego dla zwierząt oraz udziela pisemnej zgody na jej świadczenie;
- lekarze na piśmie akceptują warunki w jakich pracują w sterylkobusach jako gwarantujące należytą jakość wykonywanych zabiegów oraz bezpieczeństwo zwierząt i personelu.
Konkluzje:
1.
Wstrzymywaliśmy się z publikacją tego tekstu przez ponad rok z kilku przyczyn. Po pierwsze, naiwnie liczyliśmy na to, że KRLW zmądrzeje i odpuści, a sprawa rozejdzie się po kościach. Że znajdziemy charyzmatycznych, ideowych lekarzy, którzy nie będą się obawiali zaangażować w ten projekt pomimo grożących im konsekwencji. Że ustawodawca w końcu ureguluje problematykę prawnej ochrony zwierząt w Polsce i że inicjatywy takie jak nasza będą wreszcie wspierane i chronione. Oczywiście nic z tego nie nastąpiło.
2.
Pionierem kastracji mobilnych i dedykowanej im przyczepy był lek. wet. Daniel Figiel. Kastrował mobilnie od 2010 r. do 2020 r. Oczywiście odbywało się to na zupełnie innych zasadach, czysto komercyjnie, a przyczepa była jego własnością. Pan doktor miał w tym czasie kilka postępowań dyscyplinarnych założonych mu przez Izbę Lekarsko-Weterynaryjną (powód: działanie poza siedzibą zakładu leczniczego). Wiele razy rozmawialiśmy z nim o tych postępowaniach, czytaliśmy protokoły posiedzeń Izby. Wszystkie te sprawy zakończyły się niczym, tzn. nawet nie postawiono mu zarzutów. Pan doktor bronił się przed Izbą sam i skutecznie, mimo że nie jest prawnikiem, a projekt był wówczas kosmiczną nowością. Izba się bardzo odgrażała, a jednak ani nie zamknięto mu zakładu, ani nie zabrano prawa wykonywania zawodu. Doktor z powodzeniem pracuje w swojej przychodni do dzisiaj https://weterynarzbarlinek.pl/nasz-zespol. Podobnie postępowania dyscyplinarne mieli lekarze z naszego pierwszego sterylkobusu i również zakończyły się one niczym. A więc modus operandi jest prosty: zastraszyć i nawciskać głupot, a nuż jeden z drugim lekarzem to łykną. I niestety w środowisku weterynaryjnym to działa, z różnych przyczyn: oportunizmu, niewystarczającej wiedzy, braku ideowego zaangażowania. Natomiast kiedy sprawa trafia na świadomego swoich praw i obowiązków lekarza i zaczyna się opierać o twarde prawnicze argumenty, wówczas okazuje się że Izby nie mają nic sensownego do powiedzenia, ani nic nikomu nie mogą zrobić.
3.
Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I niestety tak też jest w tym przypadku. Nasze niewesołe doświadczenia z weterynaryjnym samorządem zawodowym wskazują, że faktycznie nie jest on zainteresowany zmniejszeniem liczby zwierząt domowych w Polsce. Wręcz przeciwnie: psów i kotów w obrocie ma być jak najwięcej. Bo po co kastrować, jeśli na bezdomności zwierząt można zarabiać? Bo lepiej króliczka gonić, niż go złapać. Prawna hucpa uprawiana od lat przez KRLW w sprawie sterylkobusów tylko potwierdza, że samorząd lekarsko-weterynaryjny jest zasadniczo przeciwny masowym i tanim kastracjom zwierząt domowych. Konstatacja ta dla nas, jako osób zajmujących się prawną ochroną zwierząt, jest absolutnie druzgocąca.
4.
W 2025 r. otrzymaliśmy kolejne opinie autorytetów prawniczych (poniżej, w tym arcyciekawa opinia sporządzona przez dra Emila Kruka), potwierdzające legalność naszego projektu, jednak nie na wiele się to zdało. Po atakach ze strony swoich Izb lekarze dotychczas pracujący przy projekcie natychmiast się z niego wycofali, a nowych nie sposób namówić do udziału w nim, gdyż boją się odpowiedzialności dyscyplinarnej. Pomimo głębokiego przekonania, że nasze działania są w pełni legalne, odpowiedzialne i leżą w interesie publicznym, jesteśmy bezsilni. KRLW publikując bałamutne prawnie stanowiska, bezprawnie zastraszając lekarzy i łamiąc prawo jest całkowicie bezkarna, a ustawodawca nadal nie przejawia politycznej woli do rozwiązania problemu bezdomności zwierząt w Polsce.
5.
| Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna | stanowisko w sprawie świadczenia usług weterynaryjnych poza siedzibą zakładu leczniczego dla zwierząt |
Tab. Opinie prawne dotyczące dopuszczalności świadczenia usług weterynaryjnych w sterylkobusach (opinie z 2017 r. znajdują się tutaj)
| autor | dorobek naukowy | dokument |
|---|---|---|
| prof. dr hab. Katarzyna Dudka | kierownik Katedry Postępowania Karnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie; odbyła aplikację prokuratorską, radca prawny; autorka i współautorka ok. 200 publikacji z zakresu postępowania karnego, prawa karnego i praw człowieka; jest współautorką podręcznika akademickiego „Postępowanie karne”, a także współautorką i redaktorem naukowym podręczników akademickich: „Postępowania szczególne i odrębne w procesie karnym”, „Postępowanie karne. Kazusy z rozwiązaniami”; sporządziła ponad 20 opinii prawnych na zlecenie Kancelarii Prezydenta RP, Kancelarii Sejmu RP i Ministra Sprawiedliwości; członek Komisji Prawniczej Oddziału Polskiej Akademii Nauk w Lublinie | |
| prof. dr hab. Magdalena Budyn-Kulik | wykładowca w Katedrze Prawa Karnego i Kryminologii, Instytut Nauk Prawnych, Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie; zajmuje się prawem karnym, wiktymologią, psychologią sądową, kryminologią oraz prawem wykroczeń; współautorka m. in. podręcznika akademickiego „Prawo karne materialne. Część ogólna” oraz komentarzy do kodeksu karnego i kodeksu wykroczeń | |
| prof. dr hab. Marek Kulik | wykładowca w Katedrze Prawa Karnego i Kryminologii, Instytut Nauk Prawnych, Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie; odbył aplikację prokuratorską w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie, radca prawny; autor około 180 publikacji naukowych; specjalizuje się w prawie karnym materialnym, prawie karnym porównawczym i prawie wykroczeń; w 2023 r. zdobył nagrodę główną w XIV konkursie Przeglądu Sądowego na najbardziej przydatną w praktyce wymiaru sprawiedliwości książkę prawniczą (monografia „Przestępstwa współukarane w polskim prawie karnym”); współautor komentarza do ustawy o ochronie zwierząt (rok publikacji 2024) | |
| dr Emil Kruk | adiunkt w Katedrze Prawa Administracyjnego i Nauki o Administracji Instytutu Nauk Prawnych Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie; kierownik i wykonawca w projektach badawczych i edukacyjnych finansowanych m.in. ze środków UE, FSS, NCN, NCBiR, MEiN oraz WFOŚIGW; redaktor naczelny „Przeglądu Prawa Administracyjnego”; członek Lokalnej Komisji Etycznej do Spraw Doświadczeń na Zwierzętach z siedzibą w Lublinie; autor publikacji naukowych z zakresu prawa administracyjnego, prawa prasowego oraz prawa ochrony zwierząt |
* Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna - naczelny organ samorządu zawodowego lekarzy weterynarii w Polsce, który kieruje jego działalnością między zjazdami, nadzoruje okręgowe rady lekarsko-weterynaryjne, czuwa nad etyką zawodową, reprezentuje i chroni zawód weterynarza, a także dba o sprawy zdrowia zwierząt i zdrowia publicznego, pełniąc rolę reprezentacji środowiska weterynaryjnego






